Stanął na progu pokoju, w którym leżał jego umarły ojciec, 
owinięty jak jedwabnik w woskową ciszę - i krzyknął.
Od tego to się zaczęło.
Czepił się huku i piął się po nim w górę, gdyż wiedział, że cisza
oznacza śmierć. Rytm podkutych butów, tętent
kopyt na moście -
błękitne szarawary huzara. Grzmot bębnów i muszkieterowie
wstępują w chmurę dymu - srebrna szpada oficera. Ryk armat,
ziemia jęczy jak bęben - trójkątne czako marszałka.
Więc kiedy umarł, wierni żołnierze chcą, aby po drabinie wrzawy
wstąpił w niebo. Sto dzwonnic rozkołysało miasto.
W chwili gdy znajduje się ono najbliżej nieba, kanonierzy strzelają.
Ale nie mogą odłupać twardego lazuru na tyle, aby marszałek
zmieścił się cały ze szpadą i trójkątnym czakiem.
Teraz znów się odkleił i spadł na twarz ziemi. Wierni żołnierze
podnoszą go i jeszcze raz strzelają w górę.



Teraz kiedy zostaliśmy sami możemy porozmawiać książę jak mężczyzna 
z mężczyzną
chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka
to znaczy czarne słońce o złamanych promieniach
Nigdy nie mogłem myśleć o twoich dłoniach bez uśmiechu
i teraz kiedy leżą na kamieniu jak strącone gniazda
są tak samo bezbronne jak przedtem To jest właśnie koniec
Ręce leżą osobno Szpada leży osobno Osobno głowa
i nogi rycerza w miękkich pantoflach

Pogrzeb mieć będziesz żołnierski chociaż nie byłeś żołnierzem
jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam
Nie będzie gromnic i śpiewu będą lonty i huk
kir wleczony po bruku hełmy podkute buty konie artyleryjskie werbel
werbel wiem nic pięknego
to będą moje manewry przed objęciem władzy
trzeba wziąć miasto za gardło i potrząsnąć nim trochę

Tak czy owak musiałeś zginąć Hamlecie nie byłeś do życia
wierzyłeś w kryształowe pojęcia a nie glinę ludzką
żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery
łapczywie gryzłeś powietrze i natychmiast wymiotowałeś
nie umiałeś żadnej ludzkiej rzeczy nawet oddychać nie umiałeś

Teraz masz spokój Hamlecie zrobiłeś co do ciebie należało
i masz spokój Reszta nie jest milczeniem ale należy do mnie
wybrałeś część łatwiejszą efektowny sztych
lecz czymże jest śmierć bohaterska wobec wiecznego czuwania
z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle
z widokiem na mrowisko i tarczę zegara

Żegnaj książę czeka mnie jeszcze projekt kanalizacji
i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
muszę także obmyślić lepszy system więzień
gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem
Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
to co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii

Ani mam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę