Stanął na progu pokoju, w którym leżał jego umarły ojciec, 
owinięty jak jedwabnik w woskową ciszę - i krzyknął.
Od tego to się zaczęło.
Czepił się huku i piął się po nim w górę, gdyż wiedział, że cisza
oznacza śmierć. Rytm podkutych butów, tętent
kopyt na moście -
błękitne szarawary huzara. Grzmot bębnów i muszkieterowie
wstępują w chmurę dymu - srebrna szpada oficera. Ryk armat,
ziemia jęczy jak bęben - trójkątne czako marszałka.
Więc kiedy umarł, wierni żołnierze chcą, aby po drabinie wrzawy
wstąpił w niebo. Sto dzwonnic rozkołysało miasto.
W chwili gdy znajduje się ono najbliżej nieba, kanonierzy strzelają.
Ale nie mogą odłupać twardego lazuru na tyle, aby marszałek
zmieścił się cały ze szpadą i trójkątnym czakiem.
Teraz znów się odkleił i spadł na twarz ziemi. Wierni żołnierze
podnoszą go i jeszcze raz strzelają w górę.



Pot
1

Szczęśliwy święty Jerzy
z rycerskiego siodła
mógł dokładnie ocenić
siłę i ruchy smoka

pierwsza zasada strategii
trafna ocena wroga

Pan Cogito
jest w gorszym położeniu

siedzi w niskim
siodle doliny
zasnutej gęstą mgłą

przez mgłę nie sposób dostrzec
oczu pałających
łakomych pazurów
paszczy

przez mgłę
widać tylko
migotanie nicości

potwór Pana Cogito
pozbawiony jest wymiarów

trudno go opisać
wymyka się definicjom

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem

nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią

gdyby nie duszny ciężar
i śmierć którą zsyła
można by sądzić
że jest majakiem
chorobą wyobraźni

ale on jest
jest na pewno

jak czad wypełnia szczelnie
domy świątynie bazary

zatruwa studnie
niszczy budowle umysłu
pokrywa pleśnią chleb

dowodem istnienia potwora
są jego ofiary

jest dowód nie wprost
ale wystarczający

2

rozsądni mówią
że można współżyć
z potworem

należy tylko unikać
gwałtownych ruchów
gwałtownej mowy

w przypadku zagrożenia
przyjąć formę
kamienia albo liścia

słuchać mądrej Natury
która zaleca mimetyzm

oddychać płytko
udawać że nas nie ma

Pan Cogito jednak
nie lubi życia na niby

chciałby walczyć
z potworem
na ubitej ziemi

wychodzi tedy o świcie
na senne przedmieście
przezornie zaopatrzony
w długi ostry przedmiot

nawołuje potwora
po pustych ulicach

obraża potwora
prowokuje potwora

jak zuchwały harcownik
armii której nie ma

woła -
wyjdź podły tchórzu

przez mgłę
widać tylko
ogromny pysk nicości

Pan Cogito chce stanąć
do nierównej walki

powinno to nastąpić
możliwie szybko

zanim nadejdzie
powalenie bezwładem
zwyczajna śmierć bez glorii
uduszenie bezkształtem