Stanął na progu pokoju, w którym leżał jego umarły ojciec,
owinięty jak jedwabnik w woskową ciszę - i krzyknął.
Od tego to się zaczęło.
Czepił się huku i piął się po nim w górę, gdyż wiedział, że cisza
oznacza śmierć. Rytm podkutych butów, tętent
kopyt na moście -
błękitne szarawary huzara. Grzmot bębnów i muszkieterowie
wstępują w chmurę dymu - srebrna szpada oficera. Ryk armat,
ziemia jęczy jak bęben - trójkątne czako marszałka.
Więc kiedy umarł, wierni żołnierze chcą, aby po drabinie wrzawy
wstąpił w niebo. Sto dzwonnic rozkołysało miasto.
W chwili gdy znajduje się ono najbliżej nieba, kanonierzy strzelają.
Ale nie mogą odłupać twardego lazuru na tyle, aby marszałek
zmieścił się cały ze szpadą i trójkątnym czakiem.
Teraz znów się odkleił i spadł na twarz ziemi. Wierni żołnierze
podnoszą go i jeszcze raz strzelają w górę.
Konie morskie o zadach tłustych i oczach ironicznych, konie,
odziane w kapy pomarańczowe, ciągną karawan - czarną
cukiernicę, roniąc po drodze domowe pantofle z dużą perłą
zamszową, naszytą na ciemne tło.
Wiozą go aleją wąwozów wśród szelestu bezmiernej wody
przeciekającej kropla po kropli, wśród niezliczonych
nieskończoności gwiaździsto-piaszczystych,
piaszczysto-gwiaździstych, piaszczystych.
Słonce wiąże powietrze w małe kokardki. Motyle pilnują go,
aby nie uleciał. Sznury kwiatów trzymają, aby nie wypłynął
z zatoki żałobnego wozu.
Pasikoniki morza - chitynowe, ale wyczulone na problem
istnienia, płaczą: co to komu szkodziło, że kpił dobrodusznie
z okrętów, lubił głos trąby powietrznej i miał pełne pudełko
topielców, którymi bawił się jak żołnierzami z ołowiu.
Co to komu szkodziło?
Wiozą go przez ogromne polany zalane cytrynowym światłem,
przez płaskie przestrzenie, z których uchodzi sycząc biały tlen
jak nie domknięty widok.
Teraz dopiero przychodzą dzwony. Montują na wysokościach
wielkie krosna. Tkają cienisty pokrowiec na cały kondukt, ciało
zmarłego, a nawet kawałek żalu.
Rzucą na ten pokrowiec początek poematu :
O różowa góro słodkiego mięsa - żegnaj, O melonie
przedwcześnie zerwany ze szklanej gałęzi oceanów