Idzie żołnierz na wojenkę. Szarfa purpurową przepasał piersi. 
Sznurem iskier związał koniec szabli z ostrogami. ! Kapelusz
z trzema piórami na lekką głowę. Idzie żołnierz i śpiewa.
Spotyka chłopa, który prowadzi konia na targ. Dzielny żołnierz
kupuje konia za mocny kułak i jedno pióro z kapelusza.
Nocą zabrał nieznanej dziewczynie sen, a zostawił jej nadzieję
kiełkującą pod sercem i jedno pióro z kapelusza.
O świcie zabił żołnierza z niebieską szarfa. Siedział głuptas na
skraju drogi jak zając nad miedzą.
To właśnie była wojna. O sprawę najważniejszą. Czy sztandary
mają być szyte z purpurowego czy też z niebieskiego jedwabiu.
Aż raz na rozstaju zobaczył kościstą staruszkę. Zdjął kapelusz
i z żalem zobaczył, że trzecie i ostatnie pióro wolno opada na ziemię.


O moja siedmiostrunna z deski
tu były zasuszone łezki
zastygła w buncie pięść i papier
na którym w zimną noc pisałem
młodzieńczy śmieszny mój testament

a teraz pusto wymieciono
sprzedałem łzy i pięści grono
na targowisku miało cenę
niewielka sława trochę groszy
i nic już teraz snu nie płoszy
i już nie dla mnie wszy i beton

pukam do ciebie otwórz przebacz
nie mogłem dłużej milczeć sprzedać
musiałem kamień mej niezgody
taka jest wolność trzeba znowu
wymyślać i obalać bogów
gdy już się z pleśnią zmaga cezar.