Idzie żołnierz na wojenkę. Szarfa purpurową przepasał piersi. 
Sznurem iskier związał koniec szabli z ostrogami. ! Kapelusz
z trzema piórami na lekką głowę. Idzie żołnierz i śpiewa.
Spotyka chłopa, który prowadzi konia na targ. Dzielny żołnierz
kupuje konia za mocny kułak i jedno pióro z kapelusza.
Nocą zabrał nieznanej dziewczynie sen, a zostawił jej nadzieję
kiełkującą pod sercem i jedno pióro z kapelusza.
O świcie zabił żołnierza z niebieską szarfa. Siedział głuptas na
skraju drogi jak zając nad miedzą.
To właśnie była wojna. O sprawę najważniejszą. Czy sztandary
mają być szyte z purpurowego czy też z niebieskiego jedwabiu.
Aż raz na rozstaju zobaczył kościstą staruszkę. Zdjął kapelusz
i z żalem zobaczył, że trzecie i ostatnie pióro wolno opada na ziemię.


Jego twarz groźna w chmurze nad wodami dzieciństwa
(tak rzadko trzymał w ręku moją ciepłą głowę)
podany do wierzenia win nie przebaczający
karczował bowiem lasy i prostował ścieżki
wysoko niósł latarnię gdy weszliśmy w noc

myślałem że usiądę po jego prawicy
i rozdzielać będziemy światło od ciemności
i sądzić naszych żywych
stało się inaczej

tron jego wiózł na wózku sprzedawca starzyzny
i hipoteczny wyciąg mapę naszych włości

urodził się po raz drugi drobny bardzo kruchy
o skórze przeźroczystej chrząstkach bardzo nikłych
pomniejszał swoje ciało abym mógł je przyjąć

w nieważnym miejscu jest cień pod kamieniem

on sam rośnie we mnie jemy nasze klęski
wybuchamy śmiechem
gdy mówią jak mało trzeba
aby się pojednać