Wieża ma pięćdziesiąt łokci w dół i tyleż w niebo. W lochu pod 
wieżą siedzi człowiek. Król przywiązał go do sumienia łańcuchem.
Po pięknym życiu liczy dni, ale nie czeka.
Na szczycie wieży mieszka astronom. Król kupił mu lunetę,
aby przywiązać go do wszechświata. Astronom rachuje gwiazdy,
ale nie boi się. Ten na górze i ten niziutko zasypiają pełni liczb.
Dlatego rozumieją się. Nie mają gołębia, ale za to czarny kot
nosi wiadomości z lochu na szczyt.
- Przybył jeden dzień - mówi astronomowi.
A do więźnia :
- Urodziła się gwiazda.
Wszyscy trzej mają zielone oczy.
Od tego wypatrywania, nie od nadziei.


Zastukaj palcem w ścianę 
z dębowego klocka
wyskoczy
kukułka
wywoła drzewa
jedno i drugie
aż stanie
las

zaświstaj cienko -
a pobiegnie rzeka
mocna nić
która zwiąże góry z dolinami

Chrząknij znacząco -
oto miasto
z jedną wieżą
szczerbatym murem
i domkami żółtymi
jak kostki do gry

teraz
zamknij oczy
spadnie śnieg
zgasi
zielone płomyki drzew
wieżę czerwoną

pod śniegiem
jest noc
z błyszczącym zegarem na szczycie
sową krajobrazu