Stoimy na granicy
wyciągamy ręce
i wielki sznur z powietrza
wiążemy bracia dla was

z krzyku załamanego
z zaciśniętych pięści
odlewa się dzwon i serce
milczące na trwogę

proszą ranne kamienie
prosi woda zabita
stoimy na granicy
stoimy na granicy

stoimy na granicy
nazywanej rozsądkiem
i w pożar się patrzymy
i śmierć podziwiamy


Było to w drodze do Delf. Właśnie mijałem czerwoną skalę, 
kiedy z przeciwnej strony pojawił się Apollo. Szedł szybko nie
zwracając na nic uwagi. Kiedy zbliżył się, zauważyłem, że bawi się
głowę Meduzy skurczona i wyschniętą od starości. Szeptał coś
pod nosem. Jeśli dobrze usłyszałem, powtarzał:
"Sztukmistrz musi zgłębić okrucieństwo".