Nie była to ścieżka prawdy lecz po prostu ścieżka
z rudym korzeniem w poprzek igliwiem po boku
a las był pełen jagód i duchów niepewnych
nie była to ścieżka prawdy bowiem nagle
traciła swą jedność i odtąd już w życiu
cele nasze niejasne
Na prawo było źrodło
jeśli wybrać źrodło szło się po stopniach mroku
w coraz głębszą ciemność wiódł na oślep dotyk
do matki elementów którą uczcił Tales
by w końcu pojednać się z wilgotnym sercem rzeczy
z ciemnym ziarnem przyczyny
Na lewo było wzgórze
dawało ono spokój i pogląd ogólny
granicę lasu jego ciemną masę
bez poszczególnych liści pnia poziomki
kojącej wiedzy że las jest jednym z wielu lasów
Czy naprawdę nie można mieć zarazem
źrodła i wzgórza idei i liścia
i przelać wielość bez szatańskich pieców
ciemnej alchemii zbyt jasnej abstrakcji
Szpara! - krzyczy przez sen cesarz, aż drży nad jego głowę baldachim
strusich piór. żołnierze, którzy chodzą wokół sypialni z obnażonymi
mieczami, sądzą, że cesarz śni oblężenie. Teraz właśnie dostrzegł
szczelinę w murze i chce, by przez nią wdzierali się do twierdzy.
A naprawdę cesarz jest teraz stonogę, która biegnie po podłodze
w poszukiwaniu resztek jedzenia. Naraz widzi nad głowę ogromny
sandał, który już już ma go zmiażdżyć. Cesarz szuka szpary, w którą
mógłby się wcisnąć. Podłoga jest gładka i śliska.
Tak. Nie ma nic pospolitszego nad sny cesarzów.